Norwegia – pierwsze wrażenia

Norwegia… dziwny kraj.

Do Norwegii zawitałem na przełomie kwietnia i maja. Pierwsze wrażenie było… piorunujące. Niby wszystko podobne, a jednak kompletnie inne. Daleko od Oslo się jak dotąd nie zapuściłem, więc kilka słów o tym pięknym mieście i jego mieszkańcach.

Stolica Norge na pewno nie jest typowym molochem. Zamieszkuje ją mniej więcej 600 tys. ludzików – stosunkowo niedużo jak na najdroższe miasto świata. Nie ma tu zbyt wielu biurowców, przy których można się zatrzymać i zrobić „wow”. Ok, architektoniczne perełki stanowią większość nowej zabudowy – jest to raj dla młodego architekta imho – ale próżno szukać tutaj drapaczy chmur. W porównaniu z Oslo nawet Warszawa wydaje się być drugim Manhattanem. Czy to źle? Absolutnie nie. Wszystko jest tutaj jakieś takie przyjacielskie… swojskie 🙂 Król Harald żyje sobie w centrum niewielkiego parku w pałacu, który… nie robi absolutnie żadnego wrażenia na kimś kto chociaż raz czy dwa widział jakikolwiek dobrze zachowany pałac w Polsce. Gwardii przy bramie można się dopatrzeć, ale w przeciwieństwie do tej pod Buckingham żołnierze norwescy sobie rozmawiają (z jednym ja nawet miałem przyjemność zamienić parę słów), śmieją i generalnie są wyluzowani. Tak jak większość obywateli tego pięknego kraju. To co rzuca się w oczy przybyszowi z kraju leżącego w centralno-wschodniej Europie to to, że jest tutaj niesamowicie czysto. Koszy na śmieci przy chodnikach jest znacznie mniej niż w Polsce, a jednak wszystko jest zadbane i każdy stara się ten stan rzeczy zachować.

Kolejna niesamowita sprawa: w Norwegii parki są dla ludzi! Co mam na myśli? To, że w wolnym czasie każdy idzie do parku, żeby posiedzieć na ławeczce, porzucać frisbee, poleżeć na trawie (u nas nie obyłoby się bez brązowej plamy na koszulce/bluzce po takim odpoczynku), czy odpalić grilla. Co do tego ostatniego to sprawa wygląda dość śmiesznie. W przeciwieństwie do naszych rodzimych zwyczajów, tutaj na ruszt wrzucić możemy… parówki! Oczywiście w grę wchodzi jakieś mięsko, kurczaczek czy warzywa, ale… Norwegowie nie mają wspaniałej „zwyczajnej”, „podwawelskiej”, „krakowskiej”, itd. Dlatego grillują parówki 🙂 Wygląda i smakuje to dość śmiesznie, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, prawda? Swoją drogą wszystkie te smakołyki zazwyczaj przyrządzane są na jednorazowych grillach, które kupuje się za niewielką sumę, a po skończonym posiłku wyrzuca się do specjalnych pojemników. Wygodne i bezpieczne.

Kolejna sprawa – aktywność fizyczna. Jakiś czas temu postanowiłem wrócić do regularnych treningów biegowych. Nie mogłem wymarzyć sobie lepszego miejsca na powrót do sportu niż Oslo. Tutaj biega KAŻDY! I nie dlatego, że (tak jak ja) chce schudnąć. Tutaj to po prostu sposób na spędzanie wolnego czasu. Sporo ludzi jeździ na rowerach, sporo gra w piłkę, rzuca frisbee, tańczy itd. – najwięcej jednak biega. I to jak! Jaką Norwegowie mają kondycję – tylko pozazdrościć! Poczułem się nieswojo kiedy pierwszego dnia w parku Vigeland (pełnym nagich rzeźb – 212 dokładnie) wyprzedził mnie atletycznie zbudowany mężczyzna – na oko siedemdziesięcioletni. Popatrzyłem wtedy z góry (ale bez dumy) na swój brzuszek i pomyślałem: „człowieku nie chcesz taki być” 🙂 Co ciekawe liczba osób uprawiających jogging jest stała, niezależnie od pogody. Czy świeci słońce, czy leje deszcz, mieszkańcy Oslo z uśmiechem na twarzach biegną przed siebie między posągami nagich dzieci a posągami przedstawiające jakieś dziwne orgie (tak – chore zestawienie). Tak czy siak, sport wyrzeźbił sylwetki Norwegów i Norweżek w sposób godny pozazdroszczenia. Mało jest tutaj osób z nadwagą, a otyłych praktycznie się nie spotyka.

Następny temat – ubiór i fryzury. Przywykliśmy w Polsce do tego, że to kobiety są piękne i zdecydowanie bardziej zadbane od mężczyzn. Tutaj sprawa wygląda zgoła inaczej. Kobiety oczywiście dbają o siebie, są na ogół bardzo ładne i wysportowane, ale… chodzą na co dzień w odzieży sportowej 😀 Nie wszystkie, ale spory odsetek tak się właśnie ubiera. Nie powiem kształty mają cudowne, a opinające dresiki w stylu bielizny termoaktywnej jeszcze dodatkowo podkreślają ich wysportowane nogi – i nie tylko nogi 🙂 Panowie natomiast dzielą się na dwie kategorie: ci noszący konkretny zarost i ci ogoleni na kształt dupki niemowlaczka. To jedyne różnice między nimi, bo poza tym wszyscy chodzą bardzo podobnie ubrani. Bardzo elegancko. Ubrania i buty na ogół znanym marek. Wszystko wysokiej jakości. Najczęściej facetów zobaczyć można w koszulach typu slim, nierzadko nawet w casualowych garniakach czy marynarkach. Mają naprawdę świetny styl. Do tego są bardziej wystylizowani od kobiet (ci totalnie ogoleni). Ta druga grupa „wikingo-norwegów” z wychodowanym porządnym zarostem też ma stylówę we włosach, ale raczej w stylu: „z takimi włosami się urodziłem i są one naturalne” 🙂 Raz zobaczyłem kolesia, który zsiadł z motocykla, zdjął kask i… miał idealnie wystylizowany włos mimo tego, że przed chwilą coś mu go przygniatało. Nie wiem jak oni to robią, ale zarówno na kobiety i mężczyzn patrzy się tutaj trochę jak na modeli z broszury Harley-Davidson, Marlboro itd.

Ceny. Zabijają. Na śmierć. Butelka wody mineralnej (0,5l) około 9 zł, chleb 11-17 zł, ziemniaki 9 zł. No, ale są rzeczy, które można kupić taniej niż w Polsce lub w podobnych cenach. Tak jest np.z tuńczykiem, pomidorami w puszcze, makaronem, szpinakiem, łososiem itd. Prawda jest taka, że jeśli człowiek się pogimnastykuje to mógłby tutaj żyć za podobne pieniądze co w ojczyźnie.

Właśnie sobie przypomniałem co mi się najbardziej spodobało po przyjechaniu do Oslo – uśmiech ludzi na ulicy. To niesamowite kiedy idąc ulicą co druga osoba się do Ciebie cieszy bez powoduW pewnym momencie sam się zacząłem robić to samo, bo aż głupio mi było zachowywać się inaczej 🙂 Prawda jest taka, że jest powód tego spokoju wśród Norwegów – ropa. Mając takie złoża naturalne (co przekłada się na socjal dla obywateli i ich zarobki) Polacy też byliby bardziej uśmiechnięci… chyba. Fajne jest też to, że obywatele tego fjordowego kraju są kawoszami. Rano w drodze do pracy co druga osoba dzierży w dłoni jakiś kubeczek z kawą take away. W pracy też sobie robią przerwy na pogaduchy i kawę. Taki fajny zwyczaj. A kawa jest w podobnej cenie jak u nas. Rządzi tutaj Narvesen i Wayne’s. W obu sieciach kawa jest dobra, ale nie zachwyca. Ponoć w Oslo ma powstać pierwszy (nie licząc jednego na lotnisku) Starbucks. Jest to obecnie jeden z ważniejszych tematów przedpołudniowych rozmów w biurowcach Oslo 🙂 Jakie to miłe i beztroskie, prawda? 🙂

No i na koniec temat rzeka (ale obiecuję się nie rozpisywać): AUTA i MOTOCYKLE! Tylu Porsche, Bentleyów, Ferrari, Aston Martinów, Lamborghini nie przypuszczałem ujrzeć w jednym miejscu nigdy i nigdzie. A jednak. Jest to bogaty kraj i widać to na parkingach (lub przy molo, bo bardzo wielu Norwegów ma także jachty). Jakieś X5, Q5, Q7, A7 itd.nie robią już na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Bardziej przypadły mi do gustu wszelkiej maści muscle cary (z początków ich produkcji), stare Porschaki czy Maseratti, leciwe Saaby i Fordy Thunderbirdy. Norwegowie bawią się motoryzacją. Często obserwuję taki układ: podstawowy samochód to ekologiczny Prius (swoją drogą co druga taksówka to właśnie ta Toyota), drugie auto to jakiś konkretny, żrący paliwo jak smok SUV – XC90, Q5 albo X5, a trzeci, weekendowy wóz to coś z fantazją i polotem – np. Targa z ’67 🙂 Co ciekawe, w tym zimnym (na ogół kraju) jest znacznie więcej cabrio niż w Polsce 😀

No i motocykle. Jest ich cała masa. Z tego co zauważyłem jakieś 30% to Harley-Davidson, z 20% to Triumph (typu Bonneville), jest też trochę sportowych Ducati. Jeśli trafia się skuter to najczęściej Vespa. Oj… bogato tutaj. Pozazdrościć.

DSCF4515_small DSCF4507_small DSCF4505_small DSCF4503_small DSCF4500_small DSCF4498_small DSCF4492_small DSCF4487_small DSCF4485_small DSCF4470_small DSCF4449_small DSCF4446_small DSCF4433_small DSCF4431_small DSCF4413_small DSCF4411_small DSCF4409_small DSCF4377_small DSCF4339_small DSCF4307_small DSCF4286_small DSCF4245_small DSCF4233_small DSCF4219_small DSCF4215_small DSCF4200_small DSCF4196_small DSCF4189_small DSCF4186_small DSCF4182_small

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Norwegia – pierwsze wrażenia

  1. Świetny opis wszystkiego co norweskie, cała Skandynawia jest niezwykle intrygująca, dużo się o niej mówi, fajnie, że nam cosik przybliżyłeś! Najlepszego Bart 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s